
Data publikacji: 2015-09-25
- Wiecie, co wymyślił Janek? Wymyślił, że skoczy ze spadochronem z trzech tysięcy metrów - mówi Jola cała w nerwach.
- Czy on oszalał? - nie wierzy własnym uszom Basia.
- Dokładnie tak samo zareagowałam. Zamiast zająć się przygotowaniami do porodu, mój mąż postanowił zabawić się w komandosa!
Chwilę potem Jola krzyczy wniebogłosy trzymając się za brzuch.
- Rodzę… Ja rodzę!
Grzelakowie przerażeni zastanawiają się, co robić. Basia trzeźwo komenderuje.
- Spokojnie. Zaraz minie. To dopiero początek… Zenek, leć po samochód!
- Nie zdążymy. Ja już rodzę. Znowu mam skurcz… - mówiąc to, Jola zgina się z bólu.
- Wytrzymaj! Musimy dojechać do szpitala. Przecież nie będziesz rodzić w domu… Zenek, no co tak stoisz?!
- Nie dam rady wsiąść do samochodu. Ratunku!
Basia przywołuje osłupiałego Zenka do porządku.
- Dzwoń szybko po karetkę! I do Janka!
Stop! Więcej nie zdradzimy. Czy pomoc przybędzie na czas - czy Zenek i Basia sami będą musieli przyjąć poród? Tak pełnych emocji i humoru scen lepiej nie przegapić!