
- Wróci do pracy, zacznie normalnie funkcjonować i…
Pyrka patrzy na mężczyzna przestraszona:
- I co?
- No wiesz… Różnie może być, jak będzie niedoleczony. Drugi zawał zwykle jest groźniejszy.
Zapraszamy na 470. odcinek „Barw Szczęścia”, w którym Borys załatwia Romanowi wilczy bilet.
- Ale skąd te złe wyniki? Nie rozumiem. Cholesterol wysoki. I cukier… Może oni coś tam źle robią? Może trzeba zmienić sanatorium?
- To nie wina sanatorium. Gwarantuję ci.
- A czego? Powinnam wtedy z tobą pojechać. Porozmawiałabym z tym lekarzem... - obwinia się Maria.
- Ja z nim rozmawiałem. Roman po prostu musi tam posiedzieć trochę dłużej...
- To znaczy ile?
- No, tak myślę, że jeszcze ze trzy tygodnie.
Kobieta z niedowierzaniem powtarza za Borysem:
- Trzy tygodnie?...
- Razem z tym jednym dodatkowym, który już mu opłaciłaś – potwierdza Borys. - Marysiu, dzisiaj mam wolne - dodaje. - Jeśli masz być dzięki temu spokojniejsza, to możemy tam pojechać. Porozmawiasz z lekarzem. On ci wszystko wyjaśni.
Maria niespokojnie przelicza, ile to będzie kosztowało. Borys chce zaproponować pożyczkę, ale w tym momencie do kuchni wchodzi Hubert. Na osobności daje matce pieniądze na sanatorium dla ojca. Wzruszona postawą syna Marysia jedzie z Borysem do Romana. Nie wie tylko, że w domu pojawią się komentarze, co do intencji Borysa.
- Trzy tygodnie. Wyobrażasz sobie? - kręci głową z dezaprobatą Teresa.
- A Borys się cieszy... Będzie miał czas się teraz kręcić koło Marysi. Na pewno dwoił się i troił, żeby ją do tego przekonać - dodaje swoje pięć groszy Fryderyk.
- Może wcale te wyniki Romana nie były takie złe? Naopowiadał Marysi po prostu.
Czy teściowie Romana mają rację? Czy prawdziwy wróg czai się w owczej skórze? Być może Borys ma czyste intencje, ale jego dążenie do ciągłego przebywania z Marysią jest podejrzane. Czym naprawdę kieruje się Borys, okaże się niebawem w kolejnych odcinkach serialu tylko na antenie telewizyjnej Dwójki.