TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Mam dla kogo żyć - rozmowa z Markiem Molakiem

fot. Artrama Data publikacji: 2019-09-05

Po raz drugi został ojcem, co - jak mówi - jest ogromnym zwrotem akcji w jego życiu. Wyda solową płytę we współpracy z raperem Popkiem i wystąpi w filmie Konrada Niewolskiego, a Hubert, którego gra w „Barwach szczęścia”, zacznie trenować sztuki walki!

Niedawno po raz drugi zostałeś tatą! Gratuluję!
Bardzo dziękuję. To ogromny zwrot akcji, którego bohaterami są moja partnerka i synek. Mi przypadła rola drugoplanowa; wspierałem i kibicowałem z boku. Narodziny dziecka to wyjątkowe wydarzenie. Życzę każdemu, by poznał takie emocje i zasmakował cudownych przeżyć, jakich doświadczyłem dwa tygodnie temu.

Jak wpłynęły na ciebie narodziny drugiego syna?
Minęło dopiero kilkanaście dni, ale czuję, że dostałem kopa energetycznego, którego postaram się odpowiednio spożytkować. Nie ukrywam, że lubię się bawić i imprezować; zawsze bliski mi był rockandrollowy styl życia. Narodziny synka sprawiły, że zaczynam inaczej myśleć. Przyznam szczerze, że odechciało mi się głupot. Mam motywację, by działać, pracować, rozwijać się zawodowo i zarabiać. Mam dla kogo żyć.

Wysypiasz się?
Na razie nie jest źle, ale to początek, jeszcze mogą pojawić się różne perturbacje, które dobrze znam jako ojciec. Opiekujemy się wspólnie naszym synkiem, wstaję do niego w nocy i odciążam moją partnerkę. Pomagam na tyle, na ile mogę, choć ostatnio sporo czasu spędzam na planie „Barw szczęścia”, bo właśnie skończyła się przerwa wakacyjna w zdjęciach.

Niedawno premierę miał teledysk Popka do piosenki „Wyłączony mózg”, w którym występujesz. Czy będziecie także współpracować muzycznie?
Muzycznie nic w tej piosence nie robiłem, ale działamy. Nagraliśmy jeden numer, tylko nie wiem, czy coś z niego będzie, bo po drodze dużo się działo (śmiech). Popek przykłada rękę do produkcji mojego solowego albumu, nad którym pracuję od jakiegoś czasu.

Jak się poznaliście?
Wykonywałem jego piosenkę „Wodospady” w programie „Twoja twarz brzmi znajomo”, a potem spotkaliśmy się podczas prezentacji ramówki Polsatu. Porozmawialiśmy i okazało się, że nadajemy na tych samych falach. Zaprzyjaźniliśmy się i spędzamy ze sobą dużo czasu. On jest naprawdę dobrym człowiekiem. W mediach przybrał maskę złego chłopaka, ale w rzeczywistości to szczery, skory do bezinteresownej pomocy facet. Bardzo go cenię.

Kiedy premiera twojej płyty?
Myślę, że powinienem wyrobić się do końca roku, ale wiesz, jak to bywa. To mój pierwszy solowy materiał, chcę żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Muszę mieć poczucie, że zrobiłem wszystko, by ta płyta była jak najlepsza. Szykuję naprawdę fajne numery.

A co z twoim zespołem AvA?
Mieliśmy prawie dwuletnią przerwę w nagrywaniu i koncertowaniu, co jest wynikiem wielu zawirowań. Mam na myśli choćby roszady w składzie. Spotkałem się z chłopakami miesiąc temu i podjęliśmy decyzję, że nagramy drugą płytę. Przy debiutanckich albumach trzeba dostosować się do wielu wymogów, teraz będziemy mieli więcej możliwości i swobodę.

Co wydarzy się w życiu Twojego bohatera w nowych odcinkach „Barw szczęścia”?

Będzie się działo tak dużo, że nie wiem, od czego zacząć. Przede wszystkim Pyrkowie wrócą na swoje włości. Wiele perturbacji pojawi się w wątku Huberta i Klary (Olga Jankowska – przyp. aut.), która ostatecznie – po wielu przejściach – wróci do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Jeszcze nie wiadomo, czy zostanie, czy znowu wyjdzie. Myślę że warto oglądać „Barwy szczęścia”, żeby przekonać się, co się wydarzy.

Jakie przejścia w Stanach Zjednoczonych będzie miała Klara?

Klara poleciała do Stanów na stypendium i długo wszystko jej się na miejscu układało. Do czasu niewyjaśnionych jeszcze scenariuszowo kłopotów, przez które nie będzie mogła wrócić do Polski. Zostanie nawet zatrzymana, a do Polski najpierw trafi Marysia (Joanna Śnieżyńska – przyp. aut.), którą przez jakiś czas będą opiekowali się pracownicy polskiego konsulatu. Pewnie niedługo okaże się, co dokładnie się wydarzyło. W tym wątku mocno zakorzeni się postać Kniewskiego (Michał Witkowski – przyp. aut.), który zawsze wprowadza ferment.

Zdaje się, że poważne problemy będą miały także siostry Huberta – Iwona i Agata, które zachorują na tajemniczą chorobę.

W domu Pyrków zawsze było dużo ludzi, a tam, gdzie jest dużo ludzi, dużo się dzieje. Oni są do tego przyzwyczajeni. Najpierw tajemnicza choroba zaatakuje na Ukrainie Iwonę (Izabela Zwierzyńska – przyp. aut.), potem Agatę (Natalia Zambrzycka - przyp. aut.), a sytuację uratuje ostatecznie Hubert, który będzie musiał wyjechać za naszą wschodnią granicę.
    W nowych odcinkach serialu pojawi się też wątek związany ze sztukami walki, które są moją trzecią, po aktorstwie i muzyce, wielką pasją. Interesuję się nimi jako kibic i trenuję amatorsko boks. Producenci „Barw szczęścia” postanowili to wykorzystać, z czego się bardzo cieszę.

Opowiesz mi coś więcej o tym wątku?
Nie chcę za dużo zdradzać, ale zapewniam, że będzie co oglądać. Przypadło mi w udziale układanie choreografii do walk, które w najbliższym czasie zobaczą widzowie „Barw szczęścia”. To dla mnie spore wyróżnienie i ciekawe wyzwanie.
    Praca aktora jest ściśle związana z fizycznością, więc staram się rozwijać i posiąść  wiedzę w tym zakresie. Jestem instruktorem sportów siłowych i kulturystyki, trenerem personalnym, konsultantem do spraw dietetyki i suplementacji. Informacje, które nabyłem, gdy robiłem wszystkie uprawnienia, mogą być dla mnie bardzo przydatne w przygotowaniach do kolejnych ról. Teraz łatwiej mi przytyć, schudnąć i zbudować odpowiednią sylwetkę. Dla aktora to bardzo istotne.

A będziesz w najbliższym czasie miał okazję przygotowywać się do nowej roli?
Szykuje się coś fajnego - mam zagrać w nowym filmie Konrada Niewolskiego. To będzie mocne, męskie kino; mam nadzieję, że zdjęcia rozpoczną się jeszcze w tym roku.  Cieszę się, bo to dla mnie okazja, by pokazać się widzom, którzy znają mnie jako dobrego chłopaka z serialu, z zupełnie innej strony.

Rozmawiał: Kuba Zajkowski


REKLAMA