TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Mężczyzna z krwi i kości - rozmowa z Konradem Skolimowskim

fot. Artrama Data publikacji: 2019-05-27

Jest liderem zespołu SKOLIM i stale rozwija się aktorsko. W serialu „Barwy szczęścia” gra Patryka, którego podziwia za opanowanie i spokój. W najbliższych odcinkach jego bohater będzie mierzył się z kolejnymi wyzwaniami.

Właśnie wróciłeś z rodzinnych stron, gdzie sadziłeś pomidory. Rozmija się to z wizerunkiem człowieka, który coraz lepiej radzi sobie w show-biznesie.
 Bardzo lubię różne prace w ogrodzie; dbanie o rośliny sprawia mi olbrzymią przyjemność. To dla mnie odskocznia od pracy na planie, castingów i życia w Warszawie,  gdzie czas pędzi jak szalony. Raduję się, gdy patrzę na pomidory, ogórki czy dynie, które rozwijają się powoli, w swoim tempie. Na Podlasiu, w moich rodzinnych stronach, żyje się w zgodzie z naturą, zgodnie z rytmem, jaki wyznacza dzień i noc. Tam są inne ideały, inni ludzie, tam odpoczywam. Aspiruję do tego, żeby być mężczyzną z krwi i kości, jak mój dziadek i tata. Mam zasady, które pomagają mi nie zwariować w dzisiejszym świecie.

Z jakiej miejscowości pochodzisz?
Cała moja rodzina mieszka na pograniczu Podlasia i Lubelszczyzny, ale wychowywałem się w Warszawie, gdzie moi rodzicie przyjechali na studia. W stolicy chodziłem do szkoły i prowadzę życie zawodowe.

Czy w twojej rodzinie są jakieś tradycje artystyczne?
Dziadek od strony mamy był saksofonistą. Wydaje mi się, że odziedziczyłem po nim zamiłowanie do sztuki i ciekawość świata. W szkole podstawowej chodziłem do kółka teatralnego, ale nie traktowałem wtedy aktorstwa poważnie. Zafascynowałem się nim wiele lat później. Gdy miałem siedemnaście lat, znajomi namówili mnie, żebym poszedł z nimi na casting. Poszło mi bardzo dobrze, jako jedyny z naszej paczki dostałem rolę i poczułem, że to może być mój sposób na życie.
Uczyłem się w Szkole Aktorskiej Machulskich, ale zrezygnowałem po półtora roku, bo miałem za dużo innych zajęć. Pracowałem na planie serialu „O mnie się nie martw”, gdzie grałem Grześka, i studiowałem równolegle stosunki międzynarodowe. To był bardzo intensywny czas, byłem zmęczony i musiałem coś zmienić, bo w dłuższej perspektywie taki tryb życia mógłby się negatywnie odbić na moim zdrowiu.

Skoro długo nie myślałeś o aktorstwie, jaki miałeś na siebie pomysł?
Bardzo długo grałem w piłkę nożną; chciałem zostać zawodowym piłkarzem, ale niestety miałem sporo kontuzji, które przekreśliły te marzenia. Sport wymęczył mnie fizycznie,   a aktorstwo na pewno jest mniej ryzykownym zajęciem (śmiech).

Czym jeszcze zafascynowało cię aktorstwo?
Może to zabrzmi banalnie, ale cieszę się, że mogę wcielać się w wiele postaci, zastanawiać się nad ich wyborami, postawami i na chwilę być w ich skórze. W „Dziewczynach ze Lwowa” gram Ukraińca Olega, w „Barwach szczęścia” Patryka, który jest zupełnie inny. Dzięki aktorstwu mogę się wyrazić i pokazać na scenie czy przed kamerą.

Co sądzisz o Patryku, którego grasz w „Barwach szczęścia”?
Bardzo cenię w Patryku, że jest cierpliwy, wyrozumiały i silny, ale w innym tego słowa znaczeniu niż ja. Gdybym znalazł się w jego sytuacji i miał takie przejścia w związku, na pewno byłbym bardziej impulsywny. Denerwowałbym się na Agatę (Natalia Zambrzycka - przyp. aut.). Jego stoicki spokój może imponować; Patryk pokazuje, że czasami nie warto robić niczego na siłę, tylko poczekać.

Cały czas będzie taki wyrozumiały dla Agaty?
Paweł (Mateusz Rzeźniczak – przyp. aut.) nie odpuści i znowu da o sobie znać, a Agata nie będzie mogła sobie z tym poradzić. Nawet dla Patryka jej zawirowania emocjonalne zaczną być męczące. W końcu da jej znać, że jest poirytowany, ale na razie bardzo dyskretnie, bez wszczynania awantur.

Co jeszcze wydarzy się w życiu twojego bohatera w najbliższych odcinkach?
Patryk zaprezentuje swoje możliwości wokalne w talent show Marioli (Agnieszka Mrozińska – przyp. aut.). Znam świat muzyczny i byłem w stanie wyobrazić sobie stres, jaki towarzyszył mojemu bohaterowi podczas castingu i nagrania. Cieszę się, że jest taki wątek, bo może ludzie zainteresują się przy okazji tym, co robię poza aktorstwem i tak trafią na piosenki mojego zespołu SKOLIM.

Jak ci się wiedzie w branży muzycznej?
Tworzę muzykę rozrywkową, mam wrażenie, że na dość dobrym poziomie, o czym świadczą kolejne udane koncerty. Zimą występowałem w wielu klubach w Polsce, między innymi w warszawskim Explosion, a niedługo czeka mnie seria koncertów plenerowych. Nagrywam kolejne teledyski i cały czas się rozwijam. Muzyka daje mi wiele radości i doskonale dopełnia się z aktorstwem.

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

REKLAMA