TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Patrzę w przyszłość z optymizmem - rozmowa z Natalią Zambrzycką

Patrzę w przyszłość z optymizmem - rozmowa z Natalią Zambrzycką Data publikacji: 2018-10-16

Dostała bardzo ciekawą rolę w nowym serialu Czwórki „Oko za oko”, a w „Barwach szczęścia” rozwinie się wątek jej bohaterki Agaty. To dla niej impuls do rozwoju. Jeśli wszystko pójdzie po jej myśli, będzie się uczyć aktorstwa w Stanach Zjednoczonych.

Zmieniłaś kolor włosów na blond na potrzeby roli w serialu „Oko za oko”?
Jak większość kobiet czasami muszę coś zmienić w swoim wyglądzie. Ta przemiana nie miała związku z moją pracą, ale dobrze wpisze się zarówno w wątek Agaty, którą gram w „Barwach szczęścia”, jak i charakter mojej nowej bohaterki. Ada z „Oko za oko” niby jest grzeczną blondyneczką, a w rzeczywistości niezłym ziółkiem.

Brzmi intrygująco. Powiesz mi coś więcej o swojej nowej roli?
Ada zostanie sekretarką w kancelarii prawniczej Anny (Dominika Łakomska – przyp. aut.), jednej z głównych bohaterek serialu. Nie zdecyduje się na tę pracę przypadkowo. Zostanie wynajęta przez Jana Marię Zakrzewskiego-Witta (Arkadiusz Brykalski - przyp. aut.), żeby zbliżyć się i zaskarbić sobie sympatię Anny, a potem znaleźć na nią haki i jej zaszkodzić. Ada, by osiągnąć cel, będzie udawać nieco zagubioną, otwarta i przyjacielską dziewczynę z małego miasteczka. Można powiedzieć, że jest szpiegiem - będzie przeszukiwać dom swojej pracodawczyni i podsłuchiwać jej rozmowy.

Świetna rola!
Całkowicie inna niż w „Barwach szczęścia”, co mnie bardzo cieszy, bo muszę szukać w sobie innych emocji i uczuć. Inaczej buduję Agę, inaczej ją gram, dzięki czemu mogę się rozwijać. W odcinkach, które już nagraliśmy, na razie nikt - poza siedmioletnim synem Anny, Frankiem (Bartosz Pytka - przyp. aut.) - nie podejrzewa, że moja bohaterka coś knuje. Może w kolejnych wyjdzie to na jaw, a może Ada zrozumie, że źle postępuje i się zmieni, zobaczymy. Ten wątek cały czas się rozwija.

Czy, mimo że masz wieloletnie doświadczenie w pracy na planie, stresowałaś się przed pierwszym dniem zdjęciowym w „Oko za oko”?
- Z ekipą, która tworzy „Barwy szczęścia”, znam się bardzo dobrze; przychodzę na plan tego serialu jak do siebie. W „Oko za oko” byłam osobą z zewnątrz i musiałam odnaleźć się w tej sytuacji. Stresowałam się, bo to było dla mnie coś, czego jeszcze nie doświadczyłam. Na szczęście już podczas pierwszego dnia zdjęciowego było bardzo przyjemnie i miło. Wszyscy na planie są życzliwi, stres szybko minął i od razu mogłam skupić się na pracy.
Najwięcej scen mam z Dominiką Łakomską, czyli polską Umą Thurman. To bardzo utalentowana aktorka i fantastyczna, ciepła osoba. Praca z nią to niesamowita przyjemność.

Na planie „Barw szczęścia” czujesz się jak u siebie, ale o odcinaniu kuponów nie ma mowy. Ostatnio, w związku z zawirowaniami w życiu twojej bohaterki, masz tam bardzo dużo wyzwań aktorskich.
- W najbliższych odcinkach bardzo dużo wydarzy się w życiu Agaty. Mnóstwo problemów sprawi jej Paweł (Mateusz Rzeźniczak – przyp. aut.), który będzie nią manipulował i wykorzystywał emocjonalnie. To pierwszy poważny chłopak mojej bohaterki, pierwsza wielka miłość. Zamieszkała z nim, traktowała ten związek bardzo poważnie i - mimo że Paweł ewidentnie kręci i lawiruje - długo będzie wierzyć w jego tłumaczenia. Ona jest młoda i zakochana, przez co nie do końca jest w stanie trzeźwo ocenić sytuację i różne zależności. Paweł namiesza jej w głowie. Na razie Agata zachowuje się w miarę racjonalnie, ale kto wie, co wydarzy się za jakiś czas. Młodej dziewczynie trudno radzić sobie z taką huśtawką emocjonalną.

Do czego posunie się Paweł?
Okaże się, że jest niestabilny emocjonalnie. Będzie chciał wrócić do Agaty, a gdy ona go odrzuci, podejmie próbę samobójczą. Ostatecznie wyląduje na wózku inwalidzkim i zacznie szantażować moją bohaterkę, bo pojawi się okazja, by ich film „Zaginiona” trafił do kin. Jednocześnie jego matka będzie przeświadczona, że perturbacje w życiu Pawła to wina Agaty.

Czy ktoś wesprze twoją bohaterkę w tych trudnych chwilach?
Będzie mogła liczyć na brata (Marek Molak – przyp. aut.) i siostrę (Izabela Zwierzyńska – przyp. aut.), ale w jej życiu rodzinnym też dojdzie do poważnych zawirowań. Agatę cały czas będzie wspierał jej nowy chłopak, Patryk (Konrad Skolimowski – przyp. aut.). W wątku mojej bohaterki wiele się wydarzy; ostatnio spędzam bardzo dużo czasu na planie i mam do grania mnóstwo mocnych, emocjonalnych scen. Wszystko przed widzami!

Nowa rola w „Oko za oko” i rozwój wątku twojej bohaterki w „Barwach szczęścia” to dla ciebie impuls, żeby rozwijać się aktorsko? Zamierzasz zdawać do szkoły teatralnej?
Kiedyś miałam różne plany związane z medycyną czy polityką, ale w końcu zrozumiałam, że chcę się związać z aktorstwem. Dużo siły dają mi pochwały od, moim zdaniem, topowych polskich aktorów, które zdarza mi się słyszeć na planie „Barw szczęścia”. Podbudowują mnie, łechczą moje ego i są potwierdzeniem, że powinnam rozwijać się w tym kierunku. Niedawno niespodziewanie pojawiła się dla mnie pewna szansa. Chodzi o studia aktorskie za granicą.

W Stanach Zjednoczonych, gdzie niedawno byłaś na wakacjach?
Tak, chodzi o szkołę w Stanach. Pojawiła się możliwość aplikowania do jednej z tamtejszych uczelni. Dosyłam materiały i czekam na ich decyzję. Wszystko rozstrzygnie się w przyszłym roku. Nawet jeśli zostanę przyjęta, do podjęcia nauki daleka droga. To trzyletnia szkoła, bez stypendium nie mam o czym marzyć. Chciałabym łączyć edukację z pracą w Polsce, a koszty przelotów do Stanów i życia na miejscu są ogromne. Na razie traktuję to jako możliwość. Jeśli nic z tego nie wyjdzie, będę próbowała dostać się na wydział aktorski w Polsce. To dla mnie ostatni dzwonek. Na razie się rozwijam i patrzę w przyszłość z optymizmem.

Jakie wrażenie zrobiły na tobie Stany Zjednoczone?
Byłam tam pierwszy raz i się zakochałam! Poleciałam z moim chłopakiem do jego rodziny w Kalifornii. Mieszkałam w Costa Mesa, mieście położonym czterdzieści kilometrów od Los Angeles. W tamtym rejonie narodził się surfing. Próbowałam pływać na desce, ale nie mogłam sobie na za dużo pozwolić, bo - jak na mój poziom zaawansowania - fale były zbyt niebezpieczne. Lepiej radziłam sobie w zatoce na paddle boardzie, czyli desce na której pływa się na stojąco wiosłując. Dookoła mnie wyskakiwały z wody półmetrowe ryby; niesamowite wrażenie i relaks. Spędziliśmy w Stanach dwa i pół tygodnia. Odpoczęliśmy i dużo zwiedzaliśmy. Cieszyło mnie wszystko - przestrzenie, widoki, słońce. To inny świat, gdzie wolniej płynie czas. Na pewno tam wrócę!

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

REKLAMA