TVP.pl Informacje Sport Kultura Rozrywka VOD Serwisy tvp.pl Program telewizyjny

Czy to miłość? - rozmowa z Józefem Grzymałą

fot. Artrama Data publikacji: 2017-09-15

Lubi podejmować ryzyko i cały czas szuka w życiu nowych doznań. Długo tańczył, trenował sztuki walki i akrobatykę, ale jego największą pasją jest aktorstwo. W najbliższych odcinkach „Barw szczęścia” jego bohater Robert zwiąże się ze swoją uczennicą Angelą i wywoła skandal obyczajowy!

Jak rozwinie się znajomość Roberta i Angeli? Czego po tym wątku mogą spodziewać się fani „Barw szczęścia”?
Wbrew pozorom ta znajomość zaczęła się niewinnie. Robert Milewicz, którego gram w serialu, początkowo nie miał żadnych prywatnych planów związanych z Angelą (Helena Englert – przyp. aut.). Jednak gdy z odcinka na odcinek jego uczennica zacznie  darzyć go coraz silniejszym uczuciem, emocje wezmą górę i straci głowę. Mój bohater poszukuje poczucia bezpieczeństwa. Dużo podróżuje, nie ma swojego miejsca na świecie i bliskiej osoby, z którą mógłby dzielić życie. Angela trafi w jego czuły punkt.

Czy to miłość?
Długo się nad tym zastanawiałem. Dostaję kolejne scenariusze na bieżąco, nie wiem, co wydarzy się w kolejnych odcinkach, ale od początku chciałem, żeby Milewicz był darzony sympatią przez widzów. Cały czas myślę o nim jako człowieku, który szczerze się zauroczył. On się tej relacji podda i zaryzykuje złamanie zasad, które przyświecają każdemu nauczycielowi. Pójdzie za impulsem i bardzo szybko zamieszka z Angelą, co przyniesie wiele negatywnych konsekwencji. A czy to miłość? Może próba jej znalezienia? Z biegiem odcinków jego nastawienie do Angeli będzie się zmieniać. Zobaczymy, czy mimo różnic i barier, które dzielą naszych bohaterów, będą ze sobą szczęśliwi.

Katastrofa wisi w powietrzu?
Mój bohater jest nauczycielem geografii, piastuje stanowisko zaufania publicznego, wie że nie może wchodzić w bliskie relacje z uczniami, ale życie pisze różne scenariusze. Będzie miał problemy w pracy, a bliscy Angeli nie zaakceptują tego związku. Katastrofa może być finałem tej znajomości, ale nie musi.

Czy ty też, tak jak twój serialowy bohater, czerpiesz przyjemność z podróżowania?
Nie usiedziałbym w miejscu! Zjeździłem autostopem sporą część Europy. Niedawno wróciłem z Gruzji, a w grudniu lecę do Kazachstanu, bądź Kanady. Podróże zacząłem przed laty od poznawania Polski - uwielbiam zwłaszcza Mazury, gdzie spędziłem sporo czasu. Mam patent żeglarski i często pływałem po tamtejszych jeziorach.

Żeglowanie to jedna z licznych umiejętności, które posiadasz. Trenowałeś sztuki walki, tańczyłeś, potrafisz grać na perkusji i żonglować. Cały czas poszukujesz nowych doznań?
Tata często mi powtarzał, że nie mogę powiedzieć, że czegoś nie lubię, jeśli tego nie spróbuję. To bardzo prosta zasada, którą wziąłem sobie do serca. Staram się być racjonalny w życiu, ale nie boję się podejmować ryzyka i próbować. Doświadczanie mnie nakręca i pozwala się rozwijać.
Moją mocną stroną jest ruch, mam dużą świadomość ciała. Bardzo długo tańczyłem w formacji latynoamerykańskiej pod kierownictwem Piotra Galińskiego. Ćwiczyłem improwizację ruchową, przez chwilę uprawiałem akrobatykę, do której teraz wracam, żongluję flowerstickami i jeżdżę konno.

Nie powiedziałeś ani słowa o aktorstwie. Jakie ścieżki doprowadziły cię do tego zawodu?
Od najmłodszych lat jestem związany z planem filmowym, bo moi rodzice pracują w tej branży. Pierwszą pracę w charakterze aktora dostałem w 2009 roku w filmie Macieja Ślesickiego „Trzy minuty. 21.37”. Zagrałem wiejskiego chłopca; to była rola mówiona. Potem miałem mały epizod w serialu „Przystań” i rolę w „Plebanii”. Jakoś się potoczyło i pomyślałem - a może to właśnie zajęcie dla mnie?

Za myślami poszły czyny - zostałeś aktorem.
Zrezygnowałem z tańca w liceum, potem sporo poszukiwałem, aż w końcu zdecydowałem się na naukę w Warszawskiej Szkole Filmowej. Miałem tam możliwość konfrontowania moich pomysłów z wykładowcami i przekonałem się, że jeśli będę rzetelnie nad sobą pracował, dojdę tam, gdzie chcę, a przynajmniej będę bliżej. To, czego doświadczyłem w szkole, pozwoliło mi szczerze zakochać się w tym zawodzie. Obecnie moje życie kręci się wokół aktorstwa, z czego jestem bardzo zadowolony.

Co, oprócz pracy na planie „Barw szczęścia”, dzieje się w twoim życiu zawodowym?
Piszę scenariusze, myślę o własnych projektach i często pracuję w różnym charakterze na planie filmowym. Ponadto jestem statystą ruchowym w operze „Umarłe Miasto” Mariusza Trelińskiego. Tworzę element tła, ale mam okazję współpracować z ambitnymi i utalentowanymi ludźmi. Dużo zapału wkładam w dubbing, który sprawia mi mnóstwo radości. Jestem na początku tej przygody, ale mam już na koncie mały sukces. Zostałem zaproszony do obsady dźwiękowej polskiej wersji językowej argentyńskiego serialu młodzieżowego - „Soy Luna”, w którym podkładam głos Ramiro.

Rozmawiał: Kuba Zajkowski

REKLAMA